Niewiele myśląc (taaaka okazja :D) wzięłam tego imbiru prawie kilogram i dopiero w domu zaczęłam się zastanawiać (lepiej późno niż wcale),
co mogłabym z tej ilości wyczarować...
Ponieważ mam w ostatnim czasie "fazę" na wszelkiej maści hinduszczyznę
- postanowiłam przerobić większość mojego łupu na pastę, która wymagana jest w wielu przepisach na dania hinduskie.
Na całe szczęście jest ona łatwa w przygotowaniu a przechowywana w lodówce spokojnie wytrzyma około miesiąca.

Pasta imbirowo - czosnkowa
- tyle samo czosnku...
- ... co imbiru ;)
ja dałam po około szklance - 1 łyżeczka soli
- 1 łyżka octu ryżowego
- 3-5 łyżek oleju

Czosnek oraz imbir obrać i rozdrobnić
- ja czosnek posiekałam a imbir starłam na tarce o grubych oczkach.
Wrzucić do miski blendera, dodać sól, połowę oleju i ocet, po czym zblendować na gładką pastę.
Przełożyć do wyparzonego słoika, zalać wierzch resztą oleju, przechowywać w lodówce.
Używać do wszelkiego rodzaju dań azjatyckich - w zasadzie wszędzie tam
gdzie wśród składników wymieniony mamy czosnek i imbir ;)
Ot i cała filozofia... :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Piłeś - nie pisz ;)