środa, 20 lutego 2013

Zupa - kałuża...

... inaczej "zupa przegląd tygodnia" bądź po prostu zupa jarzynowa...
Śmiem twierdzić, że jej wariantów jest nieskończenie wiele i to jak będzie ona wyglądała na Waszym talerzu zależy tylko od Waszej fantazji i tego, co akurat macie w lodówce... :P
Nazywamy ją "kałużą" ponieważ niezależnie od tego ile byśmy jej nie zjedli, to i tak po pół godzinie drapiemy się po głowie z myślą: Co by tu zjeść... ;)
Wbrew temu, co na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać absolutnie nie zamierzam nikogo do niej zniechęcać, wręcz przeciwnie...
Ma ona wiele zalet: jest niewątpliwie "zdrowa", kolorowa, idealna kiedy mamy ochotę
na coś lekkiego i zupełnie niewiedzieć czemu jest ulubioną zupą większości znanych mi dzieci :D


Tak więc Panowie i Panie:

Zupa - kałuża  ;)



 
  • 1 - 2 ćwiartki z kurczaka
    lub podudzie czy skrzydło z indyka
  • spora marchewka
  • pietruszka - korzeń i natka 
  • kawałek selera
  • ze 3 - 4 ziemniaki 
  • kawałek pora
  • listek laurowy
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • sól, pieprz
  • łyżka mąki
  • pół kubka kwaśnej śmietany




a poza tym co Wam tylko do głowy przyjdzie, więc:
  • kalafior, brokuły, fasola szparagowa, brukselka, papryka i wiele innych...
    - wszystko naraz, bądź w różnych konfiguracjach ;)


 

Mięso zalać zimną wodą,
dodać listek laurowy i ziele angielskie,
nastawić na niewielkim gazie
i bardzo powoli zagotować.
Jest to o tyle ważne,
że szybko zagotowana zupa będzie mętna,
a tego  przecież nie chcemy... ;)


 

 


To, żeby woda była zimna również jest ważne, ponieważ generalnie zasada jest taka, że:
  • jeśli chcemy mieć dobre mięsko - zalewamy gorącą, białko szybko się ścina,
    zamykają się pory w mięsie i
    nie ucieka nam sok ze środka.
  • jesli chcemy mieć dobry wywar - zalewamy zimną a cały sok przechodzi nam do wywaru.  
...a w zupie zależy nam na dobrym wywarze.

Ot, i cała tajemnica... ;)


Warzywa do zupy dodajemy zaczynając od tych, które potrzebują najdłuższej obróbki cieplnej
a kończąc na tych, które wystarczy gotować krótko. Kroimy je sobie jak nam pasuje i dodajemy do zupy.

Kiedy wszystkie są już miękkie podprawiamy zupę śmietaną dobrze wymieszaną z łyżką mąki
i zaprawioną odrobiną gorącego wywaru. 

Jeśli jest taka potrzeba doprawiamy, dodajemy posiekaną bądź nie natkę i voila... ;)
 

W wersji dla odchudzających się darowujemy sobie śmietanę :D 
  

2 komentarze: